Trudne z tańcem początki…

[English below]

Pierwszy raz w szkole tańca, wchodzicie na salę (stresik co najmniej jak przed maturą), instruktor przedstawia się, włącza muzykę, zaczyna rozgrzewkę – głowa, ramiona, bioderka… myślisz sobie… uff, nie było tak źle, ale w głębi duszy zastanawiasz się ‘kurczę, jak on rusza tymi ramionami?!’.

No dobrze, lecimy dalej, instruktor zmienia muzykę, zaczynacie ćwiczenia na koordynację… przechodzicie z nogi na nogę, do nóg dodajecie ręce, muzyka się rozkręca – ooo nieee! Jak połączyć ręce z nogami?! Zachodzisz w głowę… ‘hm, przecież to tylko nogi i ręce, pewnie nie mam talentu’. Stajesz zrezygnowany i czekasz na dalszą część zajęć.

Koniec ćwiczeń koordynacyjnych, huurrra! 😀 Myślisz sobie – ‘no to może w końcu zaczniemy tańczyć.’ No więc zaczynamy… raz, dwa, trzy, …, pięć, sześć, siedem. Czyżby on nie potrafił liczyć? – ‘Panie instruktorze, powinno być chyba jeszcze ‘cztery’.’ (cztery i osiem to pauzy w muzyce, które są bardzo często wykorzystywane przez tancerzy, ale w początkowej fazie nauki nie ma potrzeby się na nich skupiać).

Poznaliście krok podstawowy, zaczynacie tańczyć w parze. ‘W miejscu, w miejscu, bok, …, w miejscu, w miejscu, bok’. Myślisz sobie – ‚w sumie to proste’.

Uczycie się nowej figury, w której wypadałoby poprowadzić partnerkę do obrotu. Ulala, no to teraz się zaczęło… Jak tu ogarnąć nogi, ręce, prowadzenie i jeszcze trzymanie rytmu, i to wszystko w tym samym czasie?! 😮 Po raz kolejny nachodzi Cię myśl – ‘chyba to nie dla mnie’.

Czyżby zabrzmiało znajomo?

Kochani, dajcie sobie szansę! Nie rezygnujcie z tańca po pierwszych zajęciach ani po wykorzystaniu pierwszego karnetu, twierdząc, że się do tego nie nadajecie. Kiedyś nie potrafiliśmy ani chodzić ani nawet posługiwać się łyżką (szok i niedowierzanie, a jednak!).

Niestety, tak to już w życiu bywa, że zanim staniemy się w czymś dobrzy, musimy najpierw poświęcić na to odpowiednią ilość czasu i popełnić masę błędów. Talent to tylko 10% sukcesu, reszta zależy od chęci, zaangażowania oraz pracy nad sobą.

Instruktorzy tańca często prezentują swoje umiejętności na pierwszych zajęciach, abyście zobaczyli, co możecie osiągnąć, jeśli się nie poddacie. Może zabrzmi to nieprawdopodobnie, ale wiecie co? Oni też kiedyś przyszli do szkoły tańca w roli kursantów i uwaga… również nie potrafili połączyć nóg z rękoma!

Pamiętam jak dzisiaj moment, kiedy pierwszy raz trafiłam na zajęcia salsy kubańskiej. Wcześniej tańczyłam dużo form solowych i bardzo ciężko było przestawić mi się na prowadzenie ze strony partnera. W pierwszej chwili również pomyślałam, że się do tego nie nadaję, zupełnie nie potrafiłam odczytać sygnałów wysyłanych przez instruktora (moja pierwsza lekcja była lekcją indywidualną). Zachodziłam w głowę – ‚Jak to możliwe, mam takie doświadczenie z tańcem, a nie potrafię dać się poprowadzić do zwykłego obrotu? I jeszcze te nazwy figur.. guapea?, enchufla?, dile que no? Przecież nigdy tego nie zapamiętam!’

Przez kilka pierwszych miesięcy gubiłam krok podstawowy, nie rozpoznawałam rytmu. Ogarnięta zdziwieniem nie rozumiałam, jak można usłyszeć w muzyce, kiedy powinniśmy zacząć krok ‚na raz’.

Jeśli mój pierwszy instruktor czyta ten wpis, z pewnością uśmiecha się sam do siebie, przypominając sobie jaki problem sprawiało mi pozostanie w rytmie przez całą długość utworu albo podniesienie rąk w vacilali, aby były kompatybilne z krokami.

Moi drodzy, wszystko przychodzi w odpowiednim czasie i bardzo dobrze, że wymaga wysiłku, ponieważ kształtuje przez to nasz charakter. Nie mam pojęcia co bym teraz robiła, jeśli zrezygnowałabym po pierwszych zajęciach (uwierzcie mi, że czułam się beznadziejnie). Na szczęście poszłam na drugie i trzecie i kolejne, i w ten oto cudowny sposób salsa kubańska stała się największą pasją mojego życia, czymś co niesie ze sobą ogrom radości i daje pełną satysfakcję, czymś co zmieniło moje życie na lepsze.

Wciąż uczę się nowych rzeczy, ciągle coś mnie w tym tańcu zaskakuje, ale właśnie to jest piękne, dzięki temu mogę nieprzerwanie się rozwijać i czerpać jeszcze więcej radości!

Drogi tancerzu, który dopiero zaczynasz przygodę z salsą kubańską, nie poddawaj się! Upragniona satysfakcja przydzie już po kilkunastu lekcjach i będziesz mógł cieszyć się tym tańcem razem z resztą bardziej doświadczonych tancerzy, tańcząc z nami na imprezach salsowych oraz parkietach festiwalowych.

Pozdrawiam,

M.

First time at the dance school, you’re entering the dance room (stress at least like before the school leaving exam), your instructor is introducing oneself, switching the music on, starting the warm-up – head, shoulders, hips… you’re thinking… uff, it wasn’t so bad but deep inside wondering ‘how does he move the shoulders?!’.

Well, let’s go on.. the instructor is changing the music, you’re starting exercises for coordination…  stamping from one foot to another, after a moment you’re adding arms to your legs, the music is going on – ooo noo! How to coordinate legs with arms?! You’re wondering… ‘hm, these are only legs and arms, probably no talent in me’. You’re getting disappointed and waiting for the next part of the class.

The end of the coordination exercises, oh yeah!! 😀 You’re thinking – ‘maybe we will start to dance finally’ and so we are beginning… one, two, three,…, five, six, seven. Can’t he count?  – ‘Dear instructor, there should be also ‘four’ I guess’. (four and eight exist, these are pauses in the music, dancers use them very often but you shouldn’t focus on them at the beginning).

You’ve learned the basic step and starting to dance in pairs. ‘Step, step, side,…, step, step, side’. You’re thinking – ‘actually it’s easy’.

You’re learning a new figure in which leader should lead a follower to the turn. Oh la la, and so it has begun… How to coordinate legs, arms, leading the partner and keeping the rhythm at the same time?! 😮 Once again the thought comes to your head – ‘I suppose it’s not for me’.

Does it sound familiar?

My dear, give yourself a chance! Don’t give up on dancing neither after your first class nor after having used up your first membership card, claiming that is not for you. Once we couldn’t even walk and use a spoon (Unbelievable, right? But that’s the true!).

However, life is life and before we become a master, we have to confess enough time for that and make dozens of mistakes. Talent gives only 10% of success, the rest depends on your will, commitment and your self-development.

Dance instructors often present their skills on the first class in order to show you what may be achieved if you don’t give up and keep practicing. Maybe it sounds unbelievably again but you know what? One day they came to the dance school, however, not as instructors but as students and… they also couldn’t coordinate legs with arms!

I remember my first salsa class as if it was yesterday. Before that moment I had been dancing many different solo forms and it was really hard for me to switch into being led by a partner. My first thought was the same ‘I’m not good at that, probably it’s not for me’, because I completely misunderstood the signals sent by the instructor (my first lesson of Cuban salsa was an individual lesson). I was wondering – ‚how that’s possible that I have such an experience with dancing but I can’t let my partner lead me to the basic turn? And these names of figures… guapea?, enchufla?, dile que no? I will never remember them!’

During the first few months I was losing basic step and I couldn’t catch the rhythm. I didn’t understand how I can hear when I should start the step ‘on one’.

Hello to my first instructor! 😀 If you’re reading this text you’re probably smiling to yourself and reminding how much trouble it cost me to keep the rhythm all the length of the song or rising hands in vacilala, so that they match the steps.

My dear, everything comes with time and requires effort, which is good, because it shapes our character. I have no idea what I would do now if I had been giving up after my first salsa class (believe me, I did feel hopeless). Fortunately I went to the second, third and the other class and in this miraculous way, Cuban salsa has become the greatest passion of my life, something that brings me unlimited happiness and gives satisfaction, it has changed my life into better one.

I still keep learning new things, something surprises me all the time but this is beautiful and thanks to that I can improve my skills and experience only more and more happiness and satisfaction.

Dear dancer who has just started your adventure with Cuban salsa, don’t give up! Awaited satisfaction will come after a few classes and you’ll be able to enjoy with the other more experienced dancers, joining us during salsa parties and on festivals dance floors.

Cheers,

M.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s