Being humble – pokora ważniejsza od talentu.

Kilka dni temu w Internecie pojawił się filmik z festiwalu w Los Angeles, na którym Johnny Vazquez wypowiada się szczerze na temat rywalizacji między tancerzami:

Przekaz, jak można wnioskować po tym nagraniu, skierowany był głównie do mieszkańców Los Angeles, ze względu na jego sentymentalne powiązanie z tym miejscem, ze względu na to, że tam się urodził, że tam 20 lat temu nauczył się tańczyć, jednak jego słowa są tak bardzo prawdziwe, tak bardzo uniwersalne dla tancerzy i instruktorów mieszkających na całym świecie, że nie sposób przejść obok tego obojętnie.

Bardzo, ale to bardzo wzruszył mnie swoją wypowiedzią i cieszę się, że taki ogromny autorytet taneczny wypowiedział się głośno i wyraźnie na temat tego problemu, bo na pewno wielu tancerzy i instruktorów weźmie sobie jego słowa do serca.

Wiem, że nie każdy rozumie język hiszpański czy angielski, dlatego pokrótce opowiem o tym, co powiedział.

Johnny wskazuje na problem braku szacunku jaki objawia się miedzy tancerzami różnych styli tanecznych i mówi, że powinniśmy przestać między sobą rywalizować, że nie ma lepszych i gorszych styli tanecznych, że wszyscy powinniśmy się wspierać, a przede wszystkim przestać ze sobą walczyć. Nie ważne czy tańczysz bachatę, kizombę, salse on 1, on 2 czy cuban style, nie ma to znaczenia, bo wszyscy jesteśmy tancerzami i każdy z nas może tańczyć to, co podoba mu się najbardziej.

Pokazuje, że można zatańczyć tą samą figurę do tej samej piosenki zarówno on 1 jak i on 2, dokładnie z takim samym zaangażowanie, postawą i stosunkiem do tańca i prosi, aby przestać rzucać zwroty typu: „Tańczysz na raz – nie jesteś w rytmie, tańczysz na dwa – nie jesteś w rytmie”.

„Esto es baile, estos no son numeros” – To jest taniec, to nie są liczby.

Johnny Vazquez porusza jeszcze jedną bardzo istotną sprawę… Uświadamia nam, że powinniśmy podchodzić do tańca z szacunkiem, z szacunkiem do historii jego powstania, z szacunkiem do ludzi, którzy go tworzyli, bo wszystko czego się dzisiaj uczymy jest wynikiem pewnego procesu, ale nie każdy współcześnie to rozumie. Mówi o tym, że kiedyś nie było Internetu, nie było YouTube, skąd można było czerpać inspiracje, że ludzie spotykali się osobiście i tworzyli dany taniec razem, namacalnie – można powiedzieć – metodą prób i błędów.

“Hay muchos talentos nuevos, hay que respetarlos […] pero tambien tiene que aprender que todo lo que se costruyo en el pasado tuvo un processo.” – Jest wielu nowych utalentowanych (ludzi), których powinniście szanować […] , ale musicie się także nauczyć, że wszystko co zostało stworzone w przeszłości, miało swój proces powstania.

Jednak co najbardziej poruszyło mnie w jego wypowiedzi:

„No perdamos los pies de la tierra, la humildad viene primero que el talento […]. Tu puedes tener el talento que tu quieras pero si seres un come mierda, nadie le va a querer.” – Nie traćmy gruntu pod nogami. Pokora jest ważniejsza od talentu […]. Możesz mieć talent jaki tylko zechcesz, ale jeśli będziesz palantem, nikomu nie będzie się to podobało.

POKORA. –  Jak wielu tancerzy o niej zapomina? Jak wielu tancerzy traktuje siebie z wyższością? Oj, bardzo, baaardzo wielu! Każdy kiedyś stawiał swoje pierwsze kroki, każdy poszedł na swój pierwszy kurs tańca, na swoją pierwszą taneczną imprezę, każdy pojechał na swój pierwszy festiwal i każdy miał swój pierwszy pokaz przed publicznością i czuł się w tym wszystkim zagubiony. Nigdy nie powinniśmy o tym zapominać, a już szczególnie podczas osiągania sukcesu.

Wszyscy Ci, którzy są gwiazdami świata tanecznego zawdzięczają to oczywiście swojej ciężkiej pracy, ale również wszystkim ludziom, którzy uczestniczą w ich zajęciach, którzy kupują passy na festiwale, którzy chcą się od nich uczyć, rozmawiać z nimi, tańczyć z nimi. Są tancerze, którzy uważają, że samą swoją egzystencją zasługują na szacunek i uwielbienie.. ale nie, niestety nie jest to prawda 🙂

To samo dotyczy wszystkich innych tancerzy i instruktorów, nie tylko tych festiwalowych. Prowadząc zajęcia jesteś autorytetem dla swoich kursantów, jednak nie powinieneś/nie powinnaś tego nadużywać, aby nie zgubić się w tym wszystkim gdzieś po drodze.

Teraz odbiegłam nieco od tego, co mówił Johnny Vazquez, ale jego wypowiedź bardzo mnie zainspirowała.

A czy rywalizacja, o której wspomina jest potrzebna? Czy powinniśmy między sobą rywalizować? Uważam, że nie ma w tym nic złego dopóki jest to zdrowa rywalizacja, oparta na pasji i ciężkiej pracy, a nie przepełniona zazdrością i nienawiścią.

Jak dużo zazdrości i nienawiści można zauważyć w środowisku tanecznym? Każdemu kto przychodzi pierwszy raz na zajęcia czy na imprezę wydaję się, że jesteśmy jedną wielką kochającą się rodziną, ale rzeczywistość nie jest taka kolorowa. Im dłużej w tym jesteś, im dłużej tańczysz, poznajesz ludzi i sytuacje, przez które zadajesz sobie pytanie: ‘O co w tym wszystkim chodzi? Do czego to wszystko prowadzi?’

Oczywiście nie mówię, że wszędzie można spotkać się z takim zjawiskiem, bo jest również bardzo wielu życzliwych ludzi, którzy wspierają, pomagają, a przede wszystkim nie utrudniają i nie zniechęcają do działania.

Taniec jest niezwykły, to wyrażanie emocji, sztuka, pasja i wrażliwość. Nie odbierajmy mu tych cech poprzez swoje zachowania.

Niestety, taka jest ludzka mentalność, że kiedy odnosimy sukces, to bardzo często zapominamy o drodze jaka nas do niego zaprowadziła.

Co więcej, kiedy pojawia się na horyzoncie ktoś, kto tańczy lepiej, zaczynamy go podziwiać, ale również mu zazdrościć, a w dodatku jeśli tańczy krócej od nas… uuu, wtedy to już jest całkiem znienawidzony. Szkoda tylko, że nie bierzemy pod uwagę tego, jak wiele pracy dana osoba wkłada w swój rozwój, jak wiele czasu temu poświęca.

Wspierajmy ludzi ambitnych i zamiast krytykować, bierzmy z nich przykład. Pamiętajmy, że każdy ma prawo do popełniania błędów, nawet największe gwiazdy je popełniają. Miejmy szacunek do instruktorów, do kursantów, do kolegów z tanecznych parkietów. Wszyscy razem tworzymy naszą taneczną społeczność, jedni nie istnieliby bez drugich i odwrotnie.

Wiele razy słyszałam podobne stwierdzenia na temat tego czy tamtego instruktora: „Od niego to już niczego nowego się nie nauczę”. Naprawdę tak uważasz? Nie ważne, że gubisz rytm, ale nie pójdziesz na kurs podstawowy, bo przecież znasz już kilka nudosów. To nic, że szarpiesz partnerkę, to nic, że nie panujesz nad koordynacją? Trochę pokory, trochę racjonalnego spojrzenia na swoje umiejętności.

To prawda, że pokora jest kluczem do sukcesu, czy to w tańcu czy w jakiejkolwiek innej „branży” i nie ma znaczenia, czy dopiero co zaczynasz swoją przygodę, jesteś w trakcie rozwoju czy już na szczycie… jednak pamiętaj, że z wysokości upadki bolą najbardziej 🙂

Pozdrawiam,

M.

Reklamy

2 odpowiedzi na “Being humble – pokora ważniejsza od talentu.”

  1. Jak dobrze Martyna, że ja na początku swojej drogi tanecznej właśnie na Ciebie trafiłam. Naprawdę brakuje takich prowadzących którzy widzą choć małą iskierkę w danej osobie, ciągle wspierają, tłumaczą. Nie ma takiego zniechęcenia do tańca tego czy innego. Poruszyłaś bardzo ważny temat pokory. Wiele osób powinno przeczytać ten artykuł i zastanowić się nad swoją pokorą. Bo mimo że w tym kręgu jestem od niedawna to faktycznie zauważalnym jest fakt wywyższania się. Mam nadzieję że po obejrzeniu /przeczytaniu twojego posta na blogu zmieni się stosunek niektórych osób.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s